Co siedzi w żelku?

Lubicie żelki? My też. Sęk w tym, że kupując je, zwykle kierujemy się oczami, zamiast… też oczami, ale inaczej. Skutkiem tego, najczęściej wybieramy żelki złożone głównie z cukru (ewentualnie z syropu glukozowo-fruktozowego, czyli też cukru) oraz niezbyt zdrowych, chemicznych dodatków. Co więcej, dodatki naturalne też niekoniecznie są zdrowe i apetyczne: czy zastanawialiście się kiedyś, co kryje się pod niewinną nazwa „koszenila”? Jeśli nie, to usiądźcie, zanim przeczytacie dalej: są to suszone, a następnie mielone odwłoki robali, które nadają żelkom piękny, czerwony kolor. Apetycznie? Średnio. 

Gdzie tkwi diabeł?
Jak powszechnie wiadomo, rogaty koleś tkwi w szczegółach. A szczegóły, a więc skład żelków, muszą być umieszczone na opakowaniu – takie są wymogi prawa unijnego, i chwała mu za to. Pytanie jednak, co my, jako konsumenci, robimy z naszym prawem do informacji? Niestety, w większości przypadków radośnie je ignorujemy, bo nie mamy:
-czasu, 
-ochoty, 
-albo okularów żeby czytać to, co jest na opakowaniach. Tymczasem, jeśli przypadkiem zerkniemy na składniki, z jakich produkuje się żelki, okaże się, że sproszkowany robal to jeszcze nic wielkiego: na liście znajdziemy bowiem takie rarytasy, jak E-104, E-122, E-124, E-129, E-133, E-151, itd., itp. Można by tak jeszcze długo, ale darujmy sobie. Oczywiście, zawsze można wybrać żelki słodzone wyciągami z roślin - z pewnością jest to znacznie zdrowsza alternatywa, jednak nadal pozostaje zasadniczy problem, jakim jest zawarty w żelkach cukier.

Co zamiast cukru?
Cukier jest narkotykiem i dlatego właśnie tak ciężko jest odmówić sobie kolejnego żelka. I kolejnego, a po nim jeszcze kolejnego. Tak naprawdę, trzeba być Chuckiem Norrisem, żeby dobrowolnie przestać. Najprościej byłoby zatem nie kupować żelków w ogóle, co oczywiście jest pewnym rozwiązaniem, ale dosyć drastycznym - postarajmy się więc wybierać te słodzone ksylitolem. Jest to naturalny wyciąg z brzozy, który ma aż o 40 proc. mniej kalorii niż zwykły cukier, a jest przy tym równie słodki. Co więcej, niektórzy twierdzą nawet, że ksylitol pomaga zapobiegać próchnicy, ale jak na razie nie są to potwierdzone informacje. 
Natomiast najzdrowszą alternatywą dla kupnych, chemicznych żelków, będą takie, które przygotujemy samodzielnie w domu. Poszukajmy po Internecie, a z pewnością znajdziemy szereg fajnych przepisów – warto się postarać, bowiem stawką jest nasze zdrowie. No, chyba, że lubicie zjadać sproszkowane odwłoki, to nie ma sprawy. 

Zobacz również