Dary dla Turgielan - tyle jesteśmy warci, ile możemy ofiarować innym
Ponad tona produktów żywnościowych, słodyczy i odzieży trafiła tuż przed Świętami Bożego Narodzenia do naszych rodaków na Wileńszczyźnie. Był to efekt akcji charytatywnej zorganizowanej przez Opolski Oddział Stowarzyszenia "Wspólnota Polska", nad którą patronat medialny sprawowało Radio Opole.
Ofiarność mieszkańców opolskich gmin była wielka i swoją skalą zaskoczyła nawet samych organizatorów akcji. Darów było tak dużo, iż z trudem pomieściły się w busiku oraz towarowej przyczepce. Kartony z makaronem, mąką, cukrem, masłem, serami i wędliną przetykane były worami starannie zapakowanej odzieży, obuwia i maskotek. Nie brakowało też produktów delikatesowych takich jak kawa, kakao, herbata czy słodycze.
Zbigniew Paradowski - przedsiębiorca z Tułowic, który podjął się przetransportowania darów na Wileńszczyznę po tzw. kosztach, miał nie lada problem jak je pomieścić w swoim busie oraz towarowej przyczepie. Auto reporterskie Radia Opole, które towarzyszyło wyprawie na Litwę także udostępniło bagażnik - wypełniły go po brzegi paczki świąteczne przygotowane przez członkinie zespołu "Szwarne Dziołchy" z Górażdży oraz pierniczki, upieczone przez chrząstowickie kobiety .Cudnie polukrowane, pomysłowo opakowane, z załączoną dedykacją świąteczną, stanowiły nie lada atrakcję wśród wiezionych upominków.

Łatwo się domyślić, iż podróż z taką ilością towaru stanowiła spore wyzwanie dla organizatorów akcji, na dodatek zmieniła się w tym czasie aura, spadł śnieg, ścisnęły mrozy. Opatrzność jednak czuwała i po 24-godzinnej podróży, z pewnymi przygodami, transport dotarł bezpiecznie do Turgieli, wsi położonej malowniczo nad rzeką Mereczanką, niedaleko Wilna. Tam czekali już znani z wcześniejszych kontaktów mieszkańcy gminy na czele z nowo wybranym sołtysem Michnowa panem Franciszkiem Zdończykiem.
Wśród witających był też 20-stopniowy mróz, który na szczęście okazał się nie taki straszny. Chłód, niewygody podróży, skromne warunki zakwaterowania - wszystko to nie mogło mieć oczywiście większego wpływu na przebieg akcji, której najistotniejszym elementem była chęć pomocy rodakom, która wyraziła się w ogromnej ofiarności i zaangażowaniu wielu ludzi dobrej woli, mieszkańców naszego regionu.
Warto wspomnieć o zaangażowaniu wielu osób: Róża Malik - burmistrz Prószkowa, wspólnie z ks. Krystianem Ziają, zmotywowała do pomocy parafian z Chrząszczyc, Helena Rogacka - wójt Chrząstowic, która dosłownie postawiła gminę na baczność i w efekcie tej akcji posypały się dary, ze wspomnianymi już pierniczkami włącznie. Trzeba wspomnieć Wiesława Plewę - wójta gminy Tułowice, który wyzwolił ofiarność wśród wielu osób, a wspierała go w tym działaniu dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury Helena Wojtasik.
W tym gronie ludzi dobrego serca są też firmy oraz gminni przedsiębiorcy. Dzięki nim wiele rodzin z gminy Turgiele na długo zapamięta te święta oraz smak oleskiego masła - najlepszego z najlepszych, także smakowitych wędlin z Lubszy i Gościejowic.
Zauważmy, iż wśród darczyńców tej akcji świątecznej jest wielu uczestników wrześniowej podróży studyjnej na Wileńszczyznę, zorganizowanej przez opolską "Wspólnotę Polską" dla opolskich samorządowców. Podczas kilkudniowego pobytu mieli oni okazję poznać problemy Polaków żyjących w rejonie solecznickim, poznać konkretnych ludzi oraz działające tam instytucje. W podróży uczestniczyła wówczas wicemarszałek Teresa Karol, która w imieniu zarządu województwa deklarowała gotowość do współpracy z samorządem solecznickim. Sprawa jest w toku. Na początku przyszłego roku spodziewana jest w Opolu wizyta nowo wybranego mera rejonu solecznickiego Zdzisława Palewicza. Być może będą kolejne kroki na drodze do współpracy, bo mamy sobie sporo do zaoferowania, zwłaszcza na gruncie wymiany doświadczeń z zakresu rozwoju obszarów wiejskich. Program "Odnowa wsi" wraz z naszym ogromnym dorobkiem w tym zakresie, aż się proszą, by je "sklonować" w warunkach Wileńszczyzny, gdzie budzi się dopiero prawdziwa samorządność wiejska i gminna, gdzie na początku grudnia, po raz pierwszy na demokratycznej Litwie wybrano sołtysów, gdzie jest do wykonania ogromna praca polegająca na pobudzeniu inicjatyw oddolnych. Być może ta perspektywa współpracy, może zadzierzgnięte wcześniej kontakty sprawiły, iż jakaś niezwykła aura solidarności i pomocniczości otaczała od samego początku tę przedświąteczną akcję zbiórki darów dla mieszkańców gminy Turgiele. Miało się wręcz wrażenie, że ludzie czerpią przyjemność w tym przedświątecznym dawaniu, kierując się zasadą, że tyle jesteśmy warci, ile możemy ofiarować innym.

- Chcemy się dzielić tym, co mamy i w tym duchu chcemy wychowywać nasze dzieci - mówiła, przywożąc dary do opolskiego radia Krystyna Larisch - szefowa Związku Śląskich Kobiet Wiejskich w Kórnicy. Dzięki współpracy z miejscową szkołą udało się tam zebrać wiele produktów żywnościowych i słodyczy. Podobnie było w Chrząstowicach oraz w Tułowicach, gdzie do akcji włączono nawet dzieci przedszkolne.
- To prawdziwe dary serca, na widok tych paczek serce rosło - mówi Zyta Markowska-Bąk ze "Wspólnoty Polskiej", która uczestniczyła w wyjeździe na Litwę i w dystrybucji darów.
- Nasi mieszkańcy są wspaniali i ofiarni. Miło było dzielić tę żywność, patrzeć na łzy radości i wzruszenia obdarowanych. My zresztą widząc to wszystko, też płakaliśmy - mówi pani Zyta, która mimo zmęczenia i niewygód podróży deklaruje uczestnictwo w kolejnej akcji tego typu.
Na świątecznym spotkaniu opłatkowym, które zorganizowano w świetlicy wiejskiej w Turgielach Władysława Szyłobryt, kierownik zespołu śpiewaczego "Turgielanka", łamiącym się ze wzruszenia głosem dziękowała w imieniu tamtejszego społeczeństwa Opolanom za otrzymaną pomoc:
"Drodzy Rodacy, dziękujemy Wam za te cenne dary, drogie, bo płynące z serca, drogie, bo uświadamiają nam, że tam, w Macierzy, wciąż pamiętacie o nas. Ta Wasza pamięć jest nam najdroższa".
Halina Nabrdalik, Opole
19 stycznia 2010 r.
Dodaj komentarz
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy